Zapiski z czasów, gdy jeszcze nie prowadziłem bloga. Pamiętają czasy gimnazjum i liceum.
[1] W duszy rodzą się myśli, pragnienia, uczucia. Z nich wyłaniają się słowa i czyny. Każdy twój uśmiech i każde dotknięcie są ingerencją w cudzą rzeczywistość. Nikt nie może ci tego zakazać. Masz prawo zostawiać w ludziach swój ślad, ale to rodzi obowiązek. Twoje życie staje się częścią innego życia. Dlatego musisz zachowywać się tak, by twój ślad był podmuchem wiatru w upalny dzień i promieniem słońca w zimowy poranek; by przynosił ukojenie, by jego piękno było niepodważalne. Przecież to nie tylko twoje życie. Dbaj o nie.
[2] Bóg pokazuje nam ścieżki, lecz my rzadko je zauważamy. Mówimy o miłości, o czynach miłosierdzia, i o tym, czego nie ma w naszym życiu. Umiemy dostrzec wielkie dobro, które dzieje się obok, a powinniśmy zauważać te najmniejsze, dotyczące nas samych. Zanim nauczymy się odnajdywać ostateczne cele i najdoskonalsze drogi, poznajmy prowadzące do nich dróżki małych dowodów miłości, zrodzonych przez wielkie serca. Nasze serca. Dostrzegajmy dobro wokół nas i sami bądźmy jego źródłem.
[3] Wszystko to, co wokół nas, to tylko iluzja. Prawdziwi ludzie nie są widoczni na pierwszy rzut oka. Zakładamy maski, często nieświadomie. Maska stanowi część nas samych, ale by poznać człowieka należy odsłonić wszystkie jego maski i samemu pozbyć się makijażu. Powoli, krok za krokiem można poznawać; gwałtownie — tylko ranić. Ta zbroja, którą zakładamy ma przecież jakieś przeznaczenie, ma chronić przed odrzuceniem, uderzeniem, wykorzystaniem tego, co kryjemy. Zgadzam się, są chwile, gdy nie należy pokazywać wszystkich czterech asów, ale nie wolno zamykać się na świat, bo wyschniemy w środku tego pancerza. Nikt nas nie uratuje, bo nikt nie będzie mógł do nas dotrzeć, poznać, a i my sami nie dowiemy się niczego o wartości naszych przyjaciół.
[4] Myślałem kiedyś, że jest świat, i drugi, i trzeci. Czułem, że gdzieś tam żyją ludzie. Tacy sami, jak my tylko, że ich życie jest ciekawsze, pełniejsze. Wierzyłem w zło i dobro, w czarno-białą walkę jednego z drugim. Teraz zrozumiałem — jest tylko ten i tamten świat. Nawet jeżeli po drugiej stronie lustra ktoś pisze płacząc nad utraconą baśnią, to jego słowa są tylko odbiciem moich. I jego nadzieja, i jego wiara są tak, jak moje, jedyną odpowiedzią na marzenia. Innej nie usłyszysz.
[5] Zobaczyłem dziewczynę ze spokojem na twarzy, nie wiem, czy w oczach — nie widziałem z daleka. Śpiewała Bogu i czułem, jak kocha Go za to, że pozwala jej wychwalać Swoje Imię. Spotkałem kilku takich ludzi; żyjących blisko natury lub jej Stwórcy, a jednocześnie otwartych na świat i każdego człowieka. Posiadają dar ogrzewania serca, trudno myśleć o nich obojętnie. Ich zachowanie, uśmiech, szczerość i wyciągnięta dłoń sprawiają, że będąc obok nich czuję jakąś dziwną ufność, może miłość. Myślę, że są w tym podobni do Chrystusa, chociaż tylko On może być dla mnie ideałem. Szkoda tylko, że nie potrafią czynić cudów. Poza cudami serca.
[6] Co to jest piękno? Każdy wyobraża je sobie w inny sposób, stawia inne kryteria, ale co to w ogóle jest piękno? Z mojego doświadczenia wynika, że piekno wywołuje uczucie radości, sprawia, że człowiek się uśmiecha i wciąż o nim myśli. Nie bez przyczyny nie napisałem, że piękno to kolory, symetria, proporcje, bo piękno to nie tylko wygląd zewnętrzny. Piękno dostrzegamy w doskonałych algorytmach aplikacji, w perfekcyjnych rozwiązaniach układowych, w potędze poszarpanej błyskawicy. Podziwiam je, ponieważ jest efektem długotrwałego i potężnego procesu: myślenia, ewolucji, gromadzenia się ładunku… Dlatego piękno kojarzy mi się najpierw z siłą, a dopiero później z dobrem.
[7] Dlaczego tak wiele cierpień musimy przeżywać dwa razy? Pierwszy — na jawie, drugi — we śnie. Te sny, które odbijają ból są najgorsze, bo nie wystarczy się obudzić — one ciągle są. Gdybym opowiedział Ci parę nocnych historii, wybranych spośród najbardziej groteskowych, śmiałbyś się długo, serdecznie, z krzywizny zwierciadła. Ale gdybym wyjaśnił Ci, co kryje się za tym dziwnym, półprzezroczystym lustrem, rzekłbyś: "Rozumiem". Wiem bowiem, że i Twój mózg nie umie zapomnieć nawet podczas snu. Nie potrafię jednak rozstrzygnąć, do czego ma nam służyć ten mechanizm. Może jest to mały obłęd cierpiącego umysłu, a może w nocy, nie pojmując własnego geniuszu, próbujemy rozwiązywać problemy, które zdają się nam niemożliwe do rozwiązania?
[8] Chodźmy, pobiegnijmy na trawę, na zielony dywan łąki pod błękitem i mlekiem nieba. Połóżmy się na ziemie tętniącej jeszcze życiem. Ja nic nie powiem; ty uśmiechniesz się jak zwykle. Czy potrzeba czegoś więcej? Strachu, gniewu, nienawiści? Czy potrzeba kłaniać się przed drugim szarym człowiekiem wypowiadając nic nie znaczące: "Dzień dobry"? Nie rzucajmy słów na wiatr, zwłaszcza słów-zaklęć. To nic, że trudno dziś o las. Nie zmienisz świata jednym oddechem. Chyba, że będziesz oddychać z człowiekiem, którego kochasz.